Dinant – Ardeny po raz pierwszy

[wd_hustle_ss id=”podziel-się”]

To jest właśnie wielka zaleta Belgii. Jej wielkość, ale wielkość rozumiana jako małość 😉  Chcesz zobaczyć ciekawe miejsce a nie chcesz spędzić pół dnia w aucie? Jedziesz np. do Dinant – miasto w południowej Belgii, w prowincji Namur, nad rzeką Mozą, Droga trwa raptem ok. godziny z Brukseli, w całości autostradami, ale za to po zajechaniu jest się w zupełnie innym świecie.

Droga z Brukseli do Dinant
Droga z Brukseli do Dinant

Wiele słyszałem dobrych rzeczy o Ardenach, ale dopiero jak się tam zajedzie, można zaznać, jak urokliwe są te okolice. Mimo, że same góry, są niewysokie (nawet jak na polskie standardy), mające ok. 400-500 m wysokości, ale są przepięknie zalesione i przepływa przez nie Moza.

Generalnie nazwa Ardeny kojarzyła mi się z II Wojną Światową i rzeczywiście miejsce to odegrało istotną rolę w 1940, ponieważ pozwoliło Niemcom ominąć Linie Maginota, przez co przedostali się na tyły armii francuskiej. Podobny manewr powtórzyli pod koniec wojny, ale już bez powodzenia.

Wjeżdżając do Dinant, od razu czuć, że to miejsce przepełnione historią, a miasto w zasadzie zespolone jest z przepływającą rzeką. Rozciąga się wzdłuż rzeki, w niewielkim stopniu oddalając się od niej, głównie z powodu gór, które na to nie pozwalają. Nad miastem góruje, dosłownie rzecz biorąc, Cytadela. Samo miasto jest bardzo stare, nawet jak na europejskie warunki – pierwsza wzmianka pochodzi z VII wieku. Głównym punktem jest kościół (jak w każdym europejskim mieście), na którym góruje dosłownie Cytadela. Widok wiszącej fortyfikacji jest bardzo ciekawy, można ją zwiedzać, dostęp kosztuje 8 Euro, albo za możliwość wjechania kolejką parę Euro więcej.

Miasto i okolice można zwiedzać na rowerze, bardzo przyjemna trasa wzdłuż rzeki, a sama rzeka jest miejscem ‘pielgrzymek’ kajakarzy, których są tam setki – w kierunku powyżej Dinant. Idealne miejsce na jednodniowy wyjazd. Nie planowaliśmy tego co dokładnie będziemy robić na miejscu, ale przejechaliśmy się wzdłuż rzeki, z jednej strony, wróciliśmy drugą, wizyta w kawiarni i przejażdżka z drugiej strony miasta. Pewnym zaskoczeniem były licznie obecne rzeźby saksofonów, okazuje się, że miasto jest związane z muzyką bardzo mocno. Najmocniej z wspomnianym saksofonem, ponieważ twórca tego instrumentu czyli Antoine Joseph Sax zwany później Adolfem, urodził się w tym mieście. Adolf dorosłe życie spędził w Paryżu i tam też zmarł i został pochowany. Zawsze się dziwiłem gdy ktoś nazywał jakąś nekropolię piękną, ale zmieniłem zdanie gdy zobaczyłem cmentarz na Montmartre – a byłem tam dzień wcześniej, przed wizytą w Dinant. Tym sposobem opowieść łączy się inną wycieczką do Paryża, ale tym razem na rowerach.

Dodaj komentarz