Magritte gości Dali’ego

Jeszcze tylko kilka tygodni można podziwiać (nie przesadzam) wspaniałą wystawę – dzieła Magritte zestawione z pracami stworzonymi przez Salvador Dali. Królewskie Muzeum Sztuki Belgijskiej (nie jest to za dobre tłumaczenie) zaprasza – po szczegóły odsyłam na stronę https://www.fine-arts-museum.be/en


Sztuka wciąga – pozwala zatracić się w sobie zupełnie! Udało mi się nawet to zaobserwować, niezwykłe zjawisko, o co nietrudno gdy ma się przed sobą prace dwóch, chyba najwybitniejszych twórców surrealizmu. René Magritte jest uważany, moim zdaniem, za najwybitniejszego artystę belgijskiego – o czym może świadczyć to, że pomalowano na jego cześć samolot (inny został pomalowany na cześć Red Devils – czerwonych diabłów jak jest nazywana belgijska drużyna piłkarska – daję im duże szanse na zdobycie mistrzostwa Europy 2k20), dużo mniej znany w ojczyźnie ziemniaka i buraka cukrowego. Dla odmiany w Polsce znany jest pewien Hiszpan, posiadacz wąsa (jak typowy Polak wg francuzów) zwany Salvadore Dali.

Otóż obaj panowie, żyli w podobnym okresie i tworzyli, nawet poznali się w Paryżu 1929 roku, po czym Salvadore zaprosił René do siebie na chatę pod Barcelonę. Mieli wspólną pasję, oprócz picia, jedzenia i swawoli również lubili sobie pomalować trochę surrealistycznych obrazów.
Belgowie postanowili wykorzystać, że obaj pracowali wspólnie i się inspirowali, zestawili tematycznie ich prace (np. portrety) obu artystów podczas jednej wystawy – przez co powstał niepowtarzalny zbiór dzieł, których raczej już nie będzie można jeszcze kiedyś zobaczyć pod jedną strzechą.

O samych obrazach, grafikach czy rzeźbach nie będę się rozpisywał, udało mi się uchwycić zupełne zatracanie się w sztuce, wielkiej sztuce. Mimo woli ocieram się o surrealizm, co współgra, patrząc na obiekty zdjęć.

Wielkie wrażenie zrobiło na mnie malarstwo Dali’ego – mistrz szczegółu a jednocześnie kompozycji. Jego obrazy są precyzyjne i wielowarstwowe – od widoku z perspektywy do drobnego szczegółu na głowie jednej z postaci. Swoją drogą chłopaki inspirowali się psychoanalizą freudowską, i nawet kiedyś Dali poznał się z Feudem, który stwierdził, że uważa ‚surrealistów za 100% wariatów’   Sztuka to ciągłość i inspiracje, bez prace Magritta nie mielibyśmy słynnch puszek z zupą Cambell – dał on podwaliny pod pop-art.

Niestety zatracenie się jest tylko chwilowe, ale nawet dla tych kilku chwil warto…

Ps. na jednym ze zdjęć jest znany polski aktor… ciekawym czy zostanie rozpoznany (jak robiłem zdjęcie to nie wiedziałem, że to on).

Dodaj komentarz